Reklama

alt

Kto pomoże zwierzętom z Cyganówki?

Magdalena Lenarczyk, Aleksandra Królikowska

Publiczna Szkoła Podstawowa w Woli Rębkowskiej

Opiekun: Elżbieta Sobieszek

 

Do Cyganówki przyjeżdżają mieszkańcy Warszawy w poszukiwaniu gąsek, kurek, a znajdują lamy, świnki wietnamskie, koniki polskie. Nie są to jednak nowo odkryte gatunki grzybów, ale mieszkańcy „mini  zoo”.

 

Cyganówka  położona jest w gminie Wilga w województwie mazowieckim. To  urokliwa miejscowość wypoczynkowa otoczona pięknymi  lasami. Przepływa przez nią rzeka Wilga, na której utworzono szlak kajakowy. Obok leśniczówki  rośnie jeden z najstarszych  i najgrubszych dębów w Nadleśnictwie Garwolin. Aby objąć to wspaniałe drzewo, potrzebne są aż cztery osoby. Nazwany został imieniem generała Józefa Dwernickiego, który urodził się w tej wiosce.

Ostoję zwierząt - „mini zoo” - w początkach lat 90-tych zorganizował i prowadzi do dziś leśniczy Nadleśnictwa Garwolin pan Krzysztof Musiński. W rozmowie z nami przyznał, że od najmłodszych lat  interesował się przyrodą. Często obcował ze zwierzętami. Pasji tej jest wierny do dziś. Dzięki niemu mamy możliwość bliskiego kontaktu ze zwierzętami, takimi jak jelenie, daniele czy osły. Chlubą ośrodka jest konik polski, który podobno pochodzi od dzikich leśnych  tarpanów. Żyje on tylko w rezerwatach i parkach.

Zwierzę podobne do dzika to świnka wietnamska. Jej miły wygląd zachęca do zabawy, ale swoim silnym uzębieniem może pokaleczyć wyciągnięte do niej  ręce.  Obserwowanie świnek w czasie zabaw jest dużą atrakcją dla najmłodszych.

alt alt

Wśród biegających po wybiegu zwierząt  uwagę turystów przykuwają sarny. Są  to znane i powszechnie występujące w Polsce zwierzęta. Łatwo wśród nich odróżnić samice – są mniejsze i nie posiadają rogów. W hodowli pana Musińskiego znajduje się jednak   wyjątkowy okaz. Głowę jednej  z samic zdobi piękne poroże. Jest to wybryk natury i rzecz niezrozumiała dla leśników. Pozostali podopieczni pana leśniczego również budzą zainteresowanie odwiedzających. Zwierzęta są  oswojone.  Chętnie podchodzą do ludzi i  przyjmują  smakołyki. Każdy zwiedzający może je pogłaskać. Wszystkie mają  fachową opiekę.

alt

Zwiedzanie ułatwiają tablice z informacjami o zamieszkałych tu gatunkach zwierząt, o ich pochodzeniu, odżywianiu oraz zwyczajach.    Gościnność gospodarzy „mini zoo” jest wielka. Zapraszają nas, nie narażając na  koszty - nie ma biletów wstępu. Oferują  bliski kontakt z naturą. Dają możliwość zetknięcia się z dzikimi  zwierzętami, które w naturalnym środowisku uciekają od człowieka. Obcowanie z nimi uczy nas wrażliwości.  Jest to również wspaniałe miejsce na rodzinne pikniki. Dla turystów przygotowano parking i  plac zabaw dla dzieci. Zadaszone stoły umożliwiają  odpoczynek i spożycie posiłku.

altUtrzymanie ośrodka wiąże się jednak z dużymi kosztami finansowymi. Z rozmowy z panem  Musińskim wynika, że władze lokalne w ogóle nie interesują się ani nie pomagają w utrzymaniu zwierząt. Dlatego zdany jest tylko na siebie. Przyznał ze smutkiem, że w tej  sytuacji zmuszony będzie zakończyć działalność zwierzyńca.   Jeśli nie jest nam  obojętny los tych zwierząt, pomóżmy im. Wybierając się w te okolice, zabierzmy ze sobą pokarm – warzywa, owoce, zboże. Karmienie zwierząt będzie także dodatkową atrakcją dla dzieci. Z wizyt na pewno ucieszą się wszyscy mieszkańcy. Ta pomoc niewiele kosztuje, a dużo znaczy. Warto walczyć o utrzymanie tak pieknego miejsca. Kto więc pomoże zwierzętom z Cyganówki?