Reklama

alt

Zabójcy?

Rafał Jedynak

Publiczne Gimnazjum im. ks. Grzegorza Piramowicza w Maciejowicach

Opiekun: Marta Kujawa

 

Kłusownictwo – jaka jest skala tego zjawiska w Polsce? Czy to poważny problem? W mojej gminie jest on niestety zauważalny. Liczba osób, które dopuszczają się tego czynu niestety nie maleje, a jeśli nawet to w bardzo powolnym tempie. Ja to potępiam, ale czy każdy kłusownik robi to, bo taki ma sposób na życie..? Czy  jest druga strona medalu..?

Zacznijmy od tego, że kłusownictwo jest karane. Nie tylko prawnie, ale również przez opinię publiczną. Czy czyny osób parających się kłusownictwem zawsze spotykają się z jednoznacznym potępieniem przez społeczeństwo? Każdy, kogo zapytamy o kłusownictwo odpowie: "Jasne, to jest okropne i złe". Jednak na pytanie czy zna kogoś takiego pokiwa jedynie  twierdząco głową. Na tym drobnym geście najczęściej kończy się dbanie o interes przyrody. Wiemy, że to złe, ale nic nie zrobimy człowiekowi, który to robi. Przecież to nie nasza sprawa. Takie podejście jest zapewne związane z historią naszego kraju. Ludzie po przejściach mają utrwaloną w głowie następującą zasadę: donoszenie jest złe, w głowie pojawia się jedna myśl: "Ja tego robić nie chcę". To teraz gubi ludzi, którzy chcą pomóc zwierzętom. Potrzebują naszej pomocy, lecz dostać ją jest bardzo trudno. Wniosek jest taki, który trzeba zapamiętać - jesteśmy tak samo winni śmierci zwierzyny kryjąc ludzi, którzy to robią jak oni sami. Czy chcecie ponosić za to odpowiedzialność...?

O tym procederze nie mówi się często. Jednak uczniowie w mojej szkole regularnie w ramach ogólnopolskiej akcji „Ożywić Pola” zbierają wnyki i przekazują je leśnikom i policji. W ciągu jednej wyprawy do pobliskich lasów w mojej okolicy można zebrać około 50 wnyków. Licząc, że robi się to co dwa tygodnie o wielkie liczby nie trudno. Zastanówmy się czy ludzie, którzy nie są związani z lasem wiedzą dobrze, na czym polega kłusownictwo i jakie są jego skutki? Może to w ich nieświadomości jest problem. Opinia społeczna w dzisiejszym świecie odgrywa wielką rolę. Może społeczna presja wpłynęłaby na któregoś z kłusowników i zmieniła jego postępowanie. Być może ludzie chętniej pomagaliby gdyby mieli większą wiedzę na ten temat. Może boją się poruszać tematy, z którymi nie są związani i nic o nich nie wiedzą, tłumaczą sobie, że ich to nie dotyczy?

Czy kłusownikami kieruje chęć zysku, czy potrzeba zaspokojenia głodu? Być może  robią to dla zabawy, dla zwykłej rozrywki. Kary, jakie są nakładane chyba nie odstraszają. Teoretycznie kłusownictwo to naruszenie art. 52 prawa łowieckiego, grozi za nie kara dwóch lat więzienia. Ustalone są także kary pieniężne za zabicie zwierząt. Za łosia i jelenia trzeba zapłacić 4 tys. złotych, za dzika lub sarnę - 2 tys. zł, za inną zwierzynę -1 tys. zł. Zazwyczaj jednak sądy orzekają jedynie grzywny, bądź opłaty na rzecz Skarbu Państwa. Samo złapanie kłusownika na gorącym uczynku graniczy jednak z cudem. Nutka adrenaliny i pyszna kolacja jest bardziej opłacalna dla kłusowników. Jeśli leśnicy go nie złapią nadal będzie zakładał wnyki. Przecież nikt go nigdy nie złapał. To bezpieczne.

Na pewno nie wszystkich kłusowników do tego jakże złego czynu zmusza sytuacja życiowa. Czy ktoś musi to zrobić, bo jego rodzina głoduje? To dosyć radykalny przykład, być może byłby wówczas usprawiedliwiony. Z drugiej strony nie możemy się zgadzać na jego zachowanie. Gdybyśmy każdemu biednemu pozwolili kraść, przestępczość wzrosłaby drastycznie i byłby to wtedy problem nie do opanowania. Dlatego trzeba powiedzieć wprost. Kłusownictwo z biedy czy dla zysku jest złe moralnie i musimy z tym walczyć. Nie spodziewajmy się za to bukietów i oficjalnych podziękowań. Zróbmy to i bądźmy cichymi bohaterami. Ludźmi, którzy mogą podnieść śmiało głowę i powiedzieć - "Ja mówię temu nie". Dzika zwierzyna zamieszkująca nasze lasy z pewnością jest jednym z cenniejszych skarbów przyrodniczych jaki posiadamy. Nie pozwólmy aby ginęła w ten sposób.

alt